WIELKI CZWARTEK

Judaszu, dokąd idziesz…?
Jest NOC… a w środku NOCY duszy, życia nie chodzi się samemu…
W NOCY życia trzeba być razem…
W NOCY myślenia, przeżywania, w NOCY emocji nie można zostawiać Wieczernika…
W NOCY rozczarowań ufa się gestom Jezusa i Jego miłości pomimo wszystko…
W NOCY grzechu zostaje się przy Tym, który nie boi się schylić do moich brudnych nóg by je obmyć…
W NOCY wiary po prostu się jest i trwa pomimo wszystko…
W NOCY lęków można a nawet trzeba schronić się w Wieczerniku, bo tam zawsze jest On…
W NOCY głodów zostaje się w Wieczerniku, bo tam jest WSZYSTKO za czym się najbardziej tęskni…
W każdym z nas jest Judasz, który w NOCY życia chce nas wyprowadzić, nakłania by odejść…
…a Jezus z całą MIŁOŚCIĄ będzie powtarzał: „PRZYJACIELU…”
Niech ta NOC, która dla Jezusa była NOCĄ zmagania o uczniów, także o Judasza, o mnie o ciebie będzie NOCĄ, w której powierzę Mu wszystkie NOCE mojego życia…te minione i te, które dopiero przede mną…

MANDATUM

…Najbardziej przejmujący gest… Wyraz MIŁOŚCI za którą tęsknimy… MIŁOŚCI pomimo wszystko… MIŁOŚCI w godzinie grzechu… MIŁOŚCI, która wie a jednak nie przestaje KOCHAĆ… MIŁOŚCI realnej, która nie goni za iluzją… MIŁOŚCI, która przekonuje do miłości… że warto pomimo wszystko… Dlatego pozwól, aby Jezus umył ci dzisiaj twoje nogi, bo jeśli On nie przekona cię o MIŁOŚCI i do miłości to kto…?

CIEMNICA

…i tak wchodzimy w noc zmagania Jezusa… w noc lęku, opuszczenia, osamotnienia, walki o misję, o dzieło odkupienia, o człowieka…
…byśmy nie utracili poczucia sensu wtedy kiedy się zmagamy o siebie, o innych, o wiarę, o powołanie, o misję…

Psalm 71

„W Tobie, Panie, moja ucieczka,
niech nie doznam wstydu na wieki;
wyrwij mnie i wyzwól w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie swe ucho i ocal mnie
Bądź mi skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
boś Ty opoką moją i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca,
od pięści złoczyńcy i ciemiężyciela.

Ty bowiem, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, ufności moja od moich lat młodych
Ty byłeś moją podporą od narodzin;
od łona matki moim opiekunem.
Ciebie zawsze wysławiałem.
Jak gdyby cudem stałem się dla wielu,
Ty bowiem byłeś potężnym mym wspomożycielem.
Usta moje były pełne Twojej chwały,
przez cały dzień – Twojej sławy.
Nie odtrącaj mnie w czasie starości;
gdy siły ustaną, nie opuszczaj mnie.

Albowiem moi wrogowie o mnie rozprawiają,
czyhający na moje życie radzą się nawzajem,
Bóg go opuścił – mówią – gońcie go, chwytajcie, bo nie ma on wybawcy.
O Boże, nie stój z daleka ode mnie,
mój Boże, pośpiesz mi na pomoc
Niech się zawstydzą i niech upadną wrogowie mego życia;
niech się hańbą i wstydem okryją szukający mego nieszczęścia
Ja zaś będę zawsze ufał
i pomnażał wszelką Twą chwałę.
Moje usta będą głosić Twoją sprawiedliwość,
przez cały dzień Twoją pomoc: bo nawet nie znam jej miary.

Przyjdę z potężnymi czynami Pana
i będę przypominał tylko Jego sprawiedliwość.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości,
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.
Lecz i w starości, i w wieku sędziwym
nie opuszczaj mnie, Boże,
gdy moc Twego ramienia głosić będę,
całemu przyszłemu pokoleniu – Twą potęgę,
i sprawiedliwość Twą, Boże, sięgającą wysoko,
którą tak wielkich dzieł dokonałeś: o Boże, któż jest równy Tobie?
Zesłałeś na mnie wiele srogich utrapień,
lecz znowu przywrócisz mi życie
i z czeluści ziemi znów mnie wydobędziesz.
Pomnóż moją godność i pociesz mnie na nowo!

A ja chcę wielbić na harfie
Twoją wierność, mój Boże!
Będę Ci grał na cytrze,
Święty Izraela!
Rozradują się moje wargi, gdy będę Ci śpiewał,
i dusza moja, którą odkupiłeś.
Również mój język przez cały dzień
będzie głosił Twoją sprawiedliwość,
bo okryli się hańbą i wstydem
szukający mojego nieszczęścia.”

Komentowanie jest wyłączone.