Droga krzyżowa dla tych, którym trudno UFAĆ

Damian Stachowiak CR

Od kilkudziesięciu lat zdanie „Jezu, ufam Tobie” jest najbardziej znanym zdaniem w duchowości chrześcijańskiej. ZAUFANIE…co dzisiaj dla ciebie znaczy to słowo. Tak znaczące w relacjach Bogiem i z ludźmi. Gdzie dzisiaj z łatwością i wobec kogo wypowiadasz: UFAM CI…? A może ktoś zawiódł twoje zaufanie? Może żyjesz z przekonaniem, że nie warto nikomu ufać…? Może dałeś/dałaś się przekonać, że najlepiej jest liczyć na siebie i ufać tylko sobie…? Historia zbawienia to historia, w której szatan zasiał nieufność w sercu człowieka, nieufność wobec Boga. Ale jest to historia, w której Bóg robi wszystko, aby człowiek odzyskał zaufanie do Boga . Może dzisiaj jest to twoja historia uczenia się na nowo ufać Bogu i ludziom.

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Jezus sprzedany przez Judasza, zdradzony przez Piotra, zostawiony przez uczniów, oskarżony przez Sanhedryn, skazany przez Piłata. Tak wiele w tak krótkim czasie…zdecydowanie za dużo jak na jednego człowieka. Mimo to, tym co Go ocali będzie ZAUFANIE do Ojca. Ile razy czujemy zawód z każdej strony. Zupełne opuszczenie i wrażenie, że wszystko powoli się sypie. Św. Faustyna, dla której dorastanie do  zaufania Bogu było wyzwaniem jej życia tak napisała w swoim Dzienniczku: „Jezu, choć noc ciemna wokoło i ciemne chmury zasłaniają mi horyzont, jednak wiem, że nie gaśnie słońce. O Panie, chociaż Cię pojąć nie mogę i nie rozumiem działania Twego –jednak ufam miłosierdziu Twemu.” Być może dzisiaj wszystko wokół wydaje się sprzysięgać przeciwko tobie. Bóg nigdy nie będzie przeciwko tobie. Jak mawiała św. Teresa z Avila: „Ja i Jezus stanowimy większość”. Ty i Jezus stanowicie większość.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Łatwo jest iść z podniesionym czołem, z uśmiechem na twarzy i z zaangażowaniem kiedy okoliczności są sprzyjające. Jednak kiedy ciało i duch zostają obarczone krzyżem wówczas pojawiają się wątpliwości: czy oby na pewno jestem we właściwym miejscu? Może czas coś zmienić? Może poszukać wygodniejszej przestrzeni dla modlitwy, relacji, posługi, zaangażowania. Często wtedy Bóg mówi: Ufaj…nie zatrzymuj się…ufaj.  Św. Faustyna w takim doświadczeniu duszy napisze: „Widzę, że Bóg nigdy nie dopuści ponad to, co możemy znieść. O, nie lękam się niczego, jeżeli zsyła na duszę udręczenia wielkie, to jeszcze większą wspiera łaską, chociaż jej wcale nie spostrzegamy. Jeden akt ufności w takich chwilach oddaje Bogu więcej chwały niż wiele godzin przepędzonych na pociechach w modlitwie.” Jeśli dzisiaj przygniótł cię ciężar krzyża i nie wiesz co dalej…Jezus z krzyżem na ramionach powtarza: ufaj…nie zatrzymuj się.

 Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

Każdy upadek może być sposobnością do samopotępienia, wycofania, rezygnacji, ludzkiego osądu….do stwierdzenia: nie nadaję się. Jednak może być także momentem upokorzenia, które kieruje kroki ku Jezusowi i jeszcze bardziej przynagla do powtarzania: Mimo wszystko Jezu ufam Ci. W obliczu kryzysu Faustyna usłyszy w konfesjonale: „…proszę być spokojną – na dobrej drodze siostra jest. Nie zważać na nic, ale zawsze być wierną Panu Jezusowi, mniejsza o to, co kto o siostrze powie. Właśnie z takimi nędznymi duszami tak Pan Jezus obcuje, i im się siostra więcej uniżać będzie, tym Pan Jezus więcej jeszcze będzie się łączył z siostrą.” Jeśli dzisiaj ujawnia się twoja słabość, twój grzech, twoja niedoskonałość to wiedz, że tym bardziej Jezus zbliża się do ciebie i wyznaje miłość a zarazem chce by właśnie przez ciebie opowiadać światu o tym jak On jest miłosierny. Może właśnie ze względu na tą twoją słabość wybrał cię Jezus, aby w tej twojej słabości podnosić ciebie a przez ciebie także innych. Dlatego jedyne co możesz uczynić leżąc pod ciężarem grzechu to zawołać: Jezu ufam Tobie.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

„Maryjo, Matko moja, czy Ty wiesz, jak strasznie cierpię? – zapytała siostra Faustyna Maryję – I odpowiedziała jej Matka Boża: Wiem, ile cierpisz, ale nie lękaj się, ja współczuję z Tobą i zawsze współczuć będę.” Są takie momenty kiedy potrzebujemy wypowiedzieć to zdanie w obliczu przeżywanej próby: „Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo się zmagam? Jak wielki trud przeżywam? Co to za cierpienie, które mnie rozrywa?” Jak ważne jest, aby ktoś je usłyszał całym sobą, całą swoją obecnością, swoim życiem i po prostu współczuł. Zaufanie rodzi się ze wspólnie przeżywanego bólu. Nie tam gdzie sprawy toczą się pomyślnie, ale tam gdzie razem przemierzamy drogę krzyżową, razem wchodzimy w obszar wzajemnego bólu i nie dezertujemy ale jesteśmy. Maryja nie boi się żadnego bólu i nigdy nie zostawi cię w żadnym cierpieniu i kryzysie. Ona jak nikt inny umie być, współczuć i dzielić cierpienie. W jakimkolwiek trudnym doświadczeniu jesteś zaproś Ją na swoją drogę krzyżową i zaufaj Jej, bo Ona jak nikt inny ZAUFAŁA Bogu całą sobą i całym swoim życiem.  

 Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Szymon z Cyreny nie zdawał sobie sprawy z tego w jak wielkim dziele bierze udział. Dopiero z czasem zrozumiał, że to co uznał za przymus, przypadek a może nawet nieszczęście, okazało się obecnością samego Boga i miało znaczenie dla tak wielu ludzi…i nadal ma. Okazało się, że to co zrobił, przeżył Szymon z Cyreny było nie tylko dla niego ale dla ludzi wszystkich czasów. Jezus do siostry Faustyny powiedział: „Łaski, których ci udzielam, są nie tylko dla ciebie, ale dla wielkiej liczby dusz…” Tak wielu spraw, które dzieją się tu i teraz nie rozumiemy. Jedyną odpowiedzią często jest bunt i pretensje. Może warto, abyś na te zdarzenia w swoim życiu popatrzył/a z perspektywy krzyża i Jezusa, który pod nim się zmaga i zobaczył/a, że to co dla ciebie nie ma najmniejszego sensu w historii miłości Boga, w ocalaniu ludzi ma ogromne znaczenie i nie pozostanie bez echa w historii, którą między wierszami twojego zmagania pisze sam Bóg. Tam gdzie nie rozumiesz tego co dzieje się w tobie i wokół ciebie wypowiedz: Jezu, ufam Tobie.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Jezus stał się obiektem agresji i odrzucenia. Wielu pewnie nawet Go nie znało, ale wykorzystali sytuację aby dać upust skumulowanej agresji. Jak łatwo stracić zaufanie do ludzi kiedy doznaje się krzywdy…jak łatwo jest przestać ludziom ufać i wierzyć w ich dobre intencje. Weronika nie daje się sparaliżować przemocy, której jest świadkiem. Ona w poranionej ludzkiej twarzy widzi twarz Boga, dlatego pokonuje przeciwności, aby tej twarzy ulżyć w cierpieniu. Oddaje się miłości a nie przemocy nawet jeśli będzie ją to kosztować.  Siostra Faustyna napisze: „O, jak słodko jest trudzić się dla Boga i dusz. Nie chcę spoczynku w boju, ale walczyć będę do ostatniego tchu życia o chwałę Króla i Pana swego. Nie złożę miecza, aż mnie wezwie przed tron swój; nie lękam się ciosów, bo tarczą moją jest Bóg. (…) Miłość więzić się nie da, jest swobodna jak królowa, miłość dosięga Boga.” Jeśli dzisiaj przeraża cię zło, które widzisz…do którego człowiek jest zdolny to zobacz w tym człowieku twarz Boga i nie rezygnuj z niego…nie pozwól uwięzić w sobie miłości, ale pozwól jej zwyciężyć w tobie i w drugim mówiąc: Jezu, ufam Tobie i Twojej miłości.

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

Przychodzi w życiu takie zmęczenie, które pyta czy ma jeszcze sens to co robię. Wydaje nam się że słaniamy się ku ziemi obarczeni tyloma rzeczami. Nie widzimy sukcesów a wszystko zdaje się obierać nie ten kierunek co trzeba. „Kiedy jest dusza moja udręczona, myślę tylko tak – pisze siostra Faustyna – Jezus jest dobry i pełen miłosierdzia, a choćby się ziemia usunęła spod stóp moich, nie przestanę Mu ufać”. Okazuje się, że najważniejszy nie jest sukces. I choć Bóg ma wiele imion czy przymiotów, którym się Go określa to trudno znaleźć tam to właśnie słowo sukces. Tym do czego mamy dojść jest owo ZAUFANIE, które szlifuje się w sytuacjach trudnych tam gdzie odebrany zostaje głos ludzkim siłom, tam pozostaje jedynie owo zdanie: Jezu, ufam Tobie…Jeśli dzisiaj w jakimś obszarze życia doświadczasz bolesnego upadku, bezsilności to uchwyć się tego zdania: Jezu, ufam Tobie…ono cię podniesie i pozwoli pójść dalej.

 Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

„Powiedział mi Pan: niech cię nic nie obchodzi, jak kto postępuje, ty postępuj tak, jak ja ci każę: masz być żywym odbiciem moim przez miłość i miłosierdzie. Odpowiedziałam: Panie, kiedy często nadużywają dobroci mojej. – To nic, córko moja, niech cię to nie obchodzi, ty zawsze bądź miłosierna dla wszystkich, a szczególnie dla grzeszników”. Wierzysz, że twoje łzy, miłość, modlitwa nie pozostają bezowocne…? Nie przechodzą obojętnie przed obliczem Boga? Czy masz zaufanie do Jezusa, który mówi, że warto się zmagać o innych, nawet jeśli po ludzku rezultaty są marne a ktoś nad kim płaczemy nadużywa naszej miłości? Miłość zawsze jest owocna…miłość zawsze ocala…prowokuje, inspiruje ale przede wszystkim ukierunkowuje na tę Miłość, która jest źródłem każdej miłości. Bóg, który jest Miłością zawsze będzie cię przekonywał, że warto kochać i że miłość zawsze ma sens…zawsze. Zaufać Jego miłości to najpewniejsza inwestycja życia.

 Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

„O Jezu mój, nic nie obniży ideałów moich, to jest miłości, jaką mam ku Tobie. Choć droga tak strasznie najeżona kolcami, nie lękam się iść naprzód; choć mnie grad prześladowań okryje, choć przyjaciele odstąpią, choć wszystko się sprzysięże przeciw mnie i choć horyzont zaciemni, choć burza szaleć zacznie i poczuję, że jestem sama jedna i muszę stawić czoło wszystkiemu –  wtenczas  z całym spokojem ufam miłosierdziu Twemu, o Boże mój, i nie będzie zawiedziona nadzieja moja.” Znasz takie chwile, w których powiedziałeś/powiedziałaś: „już ostatni raz…więcej już się nie podniosę…nie zrobię już ani jednego kroku” a jednak udało ci się wstać i pójść dalej. To był On – Jezus, zmaltretowany, umęczony twoim ciężarem, podnoszący się w tobie. Bo nie ma takiego upadku, takiego ciosu, takiej ciemności, której by z tobą nie przeszedł. Jeśli uważasz, że dzisiaj jest ten ostatni raz…daj szansę miłosierdziu Bożemu i powiedz: Jezu, ufam Tobie.

 Stacja X: Jezus z szat obnażony

„Uciekałam się do ran Jezusowych, powtarzałam słowa ufności, (…) zaczęłam mówić do Jezusa: Jezu, Tyś powiedział, że pierwej zapomni matka niemowlęcia aniżeli Bóg stworzenia swego, a chociażby ona zapomniała, Ja, Bóg, nie zapomnę stworzenia swego. (…) Ufam Tobie, o Boże, bo nie bo i ziemia przeminą, ale słowo Twoje trwa na wieki.” Jezus osamotniony, poraniony, odarty z szat i wystawiony na widok publiczny. Znasz takie momenty, kiedy myślałeś/myślałaś: Bóg o mnie zapomniał. Wróć do Słowa, które jest wieczne, niezmienne, stale aktualne, wypowiedziane do ciebie: NIE ZAPOMNĘ O TOBIE…NIE ZAPOMNĘ O TOBIE. Mogą odrzeć cię ze wszystkiego, zabrać wszystko ale nikt i nic nie odbierze, ci Jego miłości…nikt i nic nie usunie tego znamienia miłości: NIGDY NIE ZAPOMNĘ O TOBIE.

 Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

„Czyń, co jest w twej mocy, a o resztę nie troszcz się; trudności te wykazują, że dzieło to moim jest. Bądź spokojna, jeżeli zrobisz wszystko, co w twojej mocy.” Nie łatwo jest być posłusznym i zgodzić się na przybicie do krzyża…zgodzić się na Boży sposób działania. Wybieramy drogę z Jezusem ale wolelibyśmy ominąć Golgotę. Tymczasem wszystko co jest dziełem Boga rodzi się tam na Kalwarii, w ranach Jezusa, w Jego śmierci i słowie Ojca, które wskrzesi Syna do życia i będzie wiadomo, że tylko On, Ojciec mógł tego dokonać. Tam gdzie dzisiaj masz swój scenariusz na dzieła, życie, relacje, wspólnotę, pracę tam pozwól się ukrzyżować i bądź spokojny/spokojna, że Bóg jest i wypowie swoje ostatnie słowo, słowo życia. Pomyśl o tych miejscach kiedy przejmujesz rolę Boga i próbujesz po swojemu układać scenariusz na rozwiązanie spraw. Bóg mówi dzisiaj: zaufaj mi…zaufaj mojemu sposobowi działania w tej twojej sprawie.

 Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

„Otworzyłem swe serce jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością”. Jezus oddaje ostatnie tchnienie. To tutaj dokonuje się zwycięstwo miłosierdzia nad grzechem, łaski nad wszelką słabością. Ten moment upoważnia mnie do ciągłego zbliżania się do tronu Bożego miłosierdzia. Ile razy ogarniają nas wątpliwości, może lęk wobec kolejnej spowiedzi…? Niejedną walkę toczymy przed kratkami konfesjonału zastanawiając się czy ma sens po raz kolejny zginać kolana i wyznawać swoje grzechy? A Jezus każe nam popatrzeć na siebie: ukrzyżowanego i umierającego i każe ufać Jego miłości, która jest jedynym lekarstwem na grzech. Tylko Jego miłosierdzie jest w stanie usunąć grzech i zaleczyć rany jakie on spowodował. Może dzisiaj toczysz w sobie taką walkę…? Jezus niestrudzenie z cały pokojem powtarza i powtarzać będzie: zaufaj miłosierdziu mojemu.

 Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

„W tych strasznych chwilach rzekłam do Boga: Jezu, który się przyrównujesz w Ewangelii św. do matki najczulszej, ufam słowom Twoim, boś jest prawda i żywot. Jezu, ufam Tobie, wbrew wszelkiej nadziei, wbrew wszelkiemu uczuciu, które mam wewnątrz, sprzeciwiającemu się nadziei.” Mówi się, że Bóg nigdy nie przychodzi za późno. A może znasz takie sytuacje ze swojego życia, w których miałeś/miałaś poczucie, że Bóg się spóźnił. Może jednak zaprasza cię dzisiaj do nowego spojrzenia na te zdarzenia i odkrycia, że był lub jest. Może jest to moment, w którym zaproszony/a jesteś, aby wytrwać jak Maryja i wierzyć wiarą wbrew wszystkiemu i ufać, że Bóg wie co robi i że w całej tej sytuacji dokonało się coś ważnego, czego może jeszcze nie widzisz. Być może ma być to dla ciebie czas zatrzymania aby nie przejść obojętnie wobec tego co ważne: po ludzku może stracone ale w z Bożej perspektywy ma to wielkie znaczenie dla ciebie dzisiaj i w wymiarze wieczności. Więc zatrzymaj się i powiedz: Jezu, ufam Tobie bardziej niż moim odczuciom, zmysłom, emocjom.

 Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

„Ścigasz mnie, o Panie, swą miłością, jak promień słońca przenikasz wnętrze moje i przemieniasz ciemność duszy mojej w jasność swoją.” Czy wiesz, że miłość Boża, ściga cię nieustannie…że ona cię szuka i schodzi do najgłębszych otchłani. Ta miłość schodzić będzie wszędzie, by cię do siebie przekonać na nowo. Tam gdzie przeżywasz największą pustkę tam miłość Boża schodzi do tych miejsc do których nikt nie ma dostępu. Wielu w obliczu śmierci, jakikolwiek miała wymiar (fizyczny, duchowy, emocjonalny, moralny), powiedziało: Boga nie ma. Może i tobie pojawiły się myśli, że w jakiejś sytuacji, w jakimś momencie twojego życia Bóg stał się wielkim nieobecnym. Tymczasem On jest i był także w tym doświadczeniu a może trzeba powiedzieć, że JEST, bo właśnie przeżywasz wielką duchową nieobecność i masz wrażenie, że jedyne znane ci dzisiaj doświadczenie to przejmująca pustka i ciemność. Może dzisiaj przeżywasz to na modlitwie…? Może w innym obszarze życia…? On, Jezus w tej pustce JEST, dlatego wbrew wszystkiemu powtarzaj: Jezu, ufam Tobie i oczekuj poranka zmartwychwstania.

Zakończenie

„Błogosławiony niech będzie Pan, który okazał
cuda swoje i łaski w mieście warownym.
Ja zaś powiedziałem przerażony:
«Odcięty jestem od Twoich oczu»,
lecz Tyś wysłuchał głos mego błagania,
gdy do Ciebie wołałem.
Miłujcie Pana, wszyscy, co Go czcicie!
Pan zachowuje wiernych,
a odpłaca z nawiązką tym,
którzy wyniośle postępują.
Bądźcie mocni i mężnego serca,
wszyscy, którzy pokładacie ufność w Panu!”

Psalm 31, 22-25

Komentowanie jest wyłączone.