Droga krzyżowa z MARYJĄ

o. Damian Stachowiak CR

„Bóg nie obył się bez Matki – powiedział podczas jednej z homilii papież Franciszek – tym bardziej my jej potrzebujemy. Dał nam Ją sam Jezus i to nie w chwili obojętnej, ale z krzyża: „Oto Matka twoja!” (J 19, 27) powiedział do ucznia, do każdego ucznia. Matka Boża nie jest kwestią opcji: musi być przyjęta w życiu. Jest Królową Pokoju, która zwycięża zło i prowadzi drogami dobra, która wprowadza jedność między dzieci, która wychowuje do współczucia. Weź nas za rękę, Maryjo. Trzymając się Ciebie, pokonamy najciaśniejsze zakręty historii. Weź nas za rękę, abyśmy odkryli łączące nas więzy.”

Nie ma Golgoty bez Maryi.

Nie dam rady przejść mojej drogi krzyżowej bez Maryi.

Ona, która przeszła i przeżyła ją od początku do końca jest nam w stanie pomóc przejść nasze osobiste stacje drogi krzyżowej. To co cię dzisiaj po ludzku przerasta powierz Jej. Zauważ Jej dyskretną, delikatną, współczującą obecność. Zobacz, że Ona jest OBECNA na twoich drogach krzyżowych…jest bardziej niż ktokolwiek.

I Pan Jezus skazany na śmierć.

Matka MILCZENIA

Maryja jest świadkiem fałszywych oskarżeń, które padają z ust skazujących Jezusa na śmierć. Te słowa nasiąknięte agresją i chęcią zniszczenia Mistrza z Nazaretu przeszywają bólem Jej serce. Także dzisiaj jesteśmy świadkami jak nie rozumie się siły wypowiadanego słowa, zwłaszcza kłamstwa i manipulacji. To słowa, które swą siłą rażenia ranią, przetrącają kręgosłupy a nawet uśmiercają. Maryja milczy, jednak nie będzie to milczenie wyrażające ukrytą agresję. Będzie to milczenie, w którym Maryja chroni się w obecności Boga wobec słów, które stają się bolesnymi ciosami. Maryja chroni się w słowie wypowiedzianym przez Boga, które jest słowem stwarzającym, scalającym wewnętrznie, słowem, którego nie jest w stanie przemóc żadne ludzkie słowo. Jeśli usłyszałeś słowa, które cię zraniły, złamały, rozbiły psychicznie, duchowo wejdź dzisiaj w milczenie Maryi, które jest słuchaniem słów Boga. Wobec słów, które niszczą, ukryj się w Słowie Boga i módl się słowami psalmu: „Ty jesteś moją ucieczką i tarczą, pokładam nadzieję w Twoim słowie.” Ps 119,114

II Pan Jezus bierze krzyż na ramiona.

Matka PORZUCONYCH  KRZYŻY

Wyruszenie w drogę, która nazywa się życie to zgoda także na te kawałki trasy przy których ustawione są stacje mojej drogi krzyżowej. Wybór powołania to zgoda na niesienie krzyża. Wzięcie odpowiedzialność za ludzi, dzieła, zadania to decyzja o wejściu w tajemnicę krzyża. Są momenty kiedy wydaje nam się on zbyt ciężki, niedopasowany do nas…czasami uznajemy go za bezsensowny element naszej codzienności, nieraz rodzi bunt i chęć ucieczki. Maryja nie walczy z krzyżem. Zachowuje spokój i choć wszystkiego jeszcze nie rozumie to jednak idzie z zaufaniem, że Bóg wie co robi. Wielu dzisiaj na drogach życia wiecznych uciekinierów a wraz z nimi wiele porzuconych krzyży w małżeństwie, w rodzinach, przyjaźniach, w kapłaństwie, w życiu zakonnym…A z tymi porzuconymi krzyżami porzuceni ludzie: żony, mężowie, dzieci, wspólnoty, przyjaźnie, dzieła…Maryjo, matko naszych porzucanych krzyży…dobrze, że jesteś z nami na tej drodze…upraszaj nam łaskę zrozumienia, że: „Drzewo krzyża – jak powiedział papież Franciszek – zbawia nas wszystkich od konsekwencji tego drugiego drzewa (poznania dobra i zła), gdzie rozpoczęła się samowystarczalność, zarozumiałość, pycha chęci poznania przez nas wszystkiego zgodnie z naszą mentalnością, według naszych kryteriów, a także zgodnie z naszą zarozumiałością, według której jesteśmy i stajemy się jedynymi sędziami świata. To historia człowieka od jednego drzewa do drugiego.” (Papież Franciszek, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września 2013 r.

III Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy.

Matko tych, którzy chcą ODEJŚĆ

Pokusa odejścia pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy ciężar krzyża wydaje się nas przerastać. Ludzie odchodzą, bo uznali, że istnieje lepsza, łatwiejsza droga bez takiego obciążenia. Rozczarowanie przychodzi wówczas, kiedy okazuje się, że wraz z nami w nową przestrzeń życia przeniosły się także nasze osobiste ciężary, niepozałatwiane sprawy, nieuzdrowione obszary. Odejście, które miało być ulgą sprowadziło jeszcze większe cierpienie. Są takie odejścia, które ciągle nas cofają do punktu wyjścia i nie pozwalają zrobić kroku do przodu lecz są zawsze krokiem w tył. Tym co nas rozwija i pozwala pójść dalej to wytrwałość, wierność w obliczu niekorzystnych okoliczności czy niepowodzeń. Maryja mogła w każdej chwili odejść, wybrać łatwiejszą przestrzeń bez tego całego okrucieństwa. Ona pozostaje i idzie dalej, dla Jezusa, dla siebie, dla nas. Być może, dzisiaj zmagasz się z pokusą by odejść i wybrać pozornie łatwiejszą drogę..? Maryjo pomóż nam rozeznać czy oby jest to na pewno lepsza droga, lepsza dla nas czy może są to jedynie nasze wyobrażenia i pozory dobra.

IV Pan Jezus spotyka swą Matkę.

Matko naszych SPOTKAŃ

Dla Jezusa było to jedno z najważniejszych spotkań a może najważniejsze. Było to spotkanie, które pozwoliło mu w tym trudzie i cierpieniu, w tej płynącej zewsząd nienawiści wobec Niego zobaczyć kogoś, kto idzie z Nim razem, kto rozumie, kto współczuje, kto w wymiarze duchowym niesie z Nim ten ciężar. Maryja przez całe swoje życie przygotowywała się do tego spotkania, pewnie najtrudniejszego w Jej życiu. Życie każdego z nas utkane jest ze spotkań właściwie od samego początku naszego istnienia. Spotkania nas kształtują…otwierają lub zamykają. Spotkania wydobywają z nas to co w nas najszlachetniejsze ale wydobywają to co w nas trudne. Maryja w tym spotkaniu widzi Jezusa ale widzi także cały ciężar naszych grzechów, który został zwalony na ramiona Jej Syna. Jest w nich także ciężar naszych trudnych i bolesnych spotkań, których byliśmy/jesteśmy bohaterami. Jezus wie, że nie idzie w tej drodze sam i że obecność Maryi ma dla Niego wielkie znaczenie. Maryja staje się uczestnikiem tego dramatu, w który wnosi swoją miłość i swój pokój. Ona chce być uczestnikiem twoich spotkań, także a może przede wszystkim tych trudnych, aby w tobie ocalić miłość i podtrzymać wewnętrzny pokój. Pomyśl dzisiaj o tych spotkaniach…

V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.

Matko KŁÓCĄCYCH SIĘ Z BOGIEM

Dla Szymona było wielkie zaskoczenie. Nikt nie jest zadowolony, kiedy niespodziewanie na jego barki zostaje zrzucony ciężar cudzego krzyża. Nie takiego obrotu spraw spodziewał się Szymon tego kwietniowego dnia kiedy wracał z pola. Możemy sobie wyobrazić początkowy opór, niechęć a nawet wewnętrzny bunt. Znamy takie sytuacje z naszego życia kiedy sprawy nie toczą się według naszego scenariusza. Co więcej jesteśmy obarczeni nie swoimi sprawami, nie swoimi krzyżami, niezawinionym cierpieniem. I w nas w takich sytuacjach rodzi się bunt. Szukamy winnych. Obrywa się Bogu, z którym zaczynamy się sprzeczać…którego zaczynamy oskarżać. Maryja nie daje się sprowokować zewnętrznym okolicznościom. Ona jak nikt inny miała prawo zbuntować się, ponieważ zarówno jej Syn jak i Ona sama zostali obarczeni nieswoim krzyżem, w którym zostały zapisane wszystkie nasze krzyże, którymi nas obarczono i… co ważne, którymi obarczyliśmy innych. Maryja pomaga nam przezwyciężyć nasz bunt i zacząć słuchać tego co Bóg ma nam do powiedzenia. Zrozumieć sytuację, w której się znalazłeś Ona chce ci pomóc dzisiaj zakończyć te kłótnie nie odejściem ale uwierzeniem Słowu, które mówi:  „…myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi.” Iz 55,8-9

VI Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa.

Matko tych, którzy UTRACILI TWARZ

Twarz Jezusa to twarz skazańca, twarz kogoś kto przestał się liczyć, cokolwiek znaczyć…twarz kogoś kogo społecznie i religijnie w tym momencie unicestwiono. Oblicze naznaczone na chuście Weroniki jest znakiem nadziei. Jest znakiem, który zostawia sam Bóg przyznając się do tego zmasakrowanego oblicza, przyznając się do Tego, który kryje się za tą zakrwawioną twarzą. Są takie wybory w naszym życiu, w których zabrakło nam odwagi Weroniki…są takie sytuacje, w których straciliśmy twarz…przestaliśmy się liczyć, straciliśmy szacunek…czasami z powodu naszej bezmyślności, zatwardziałości, uporu, grzechu a czasami odebrano nam tę twarz przez niesłuszne oskarżenia. Jak trudno nam zobaczyć w sobie ale i w drugich w tej sytuacji więcej niż tylko to co przykryło naszą twarz, co ją zniekształciło, co sprawiło że nie jesteśmy w stanie patrzeć na siebie ale i na innych. Maryja patrzy…ona nie spuszcza z zażenowaniem oczu i nie odchodzi. Ona patrzy ponieważ widzi w nas tą pierwotną miłość zapisaną w nas, w rysach naszej twarzy. Może dzisiaj żyjesz ciągle za zasłoną wstydu…może skazałeś siebie na dożywotnią banicję. Pozwól, aby spojrzenie Matki przywróciło ci piękno twojej twarzy.

VII Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.

Matko OBCIĄŻONYCH GRZECHAMI

Człowiek wobec grzechu potrafi zająć różne postawy. Czasami się do nich nie przyznaje i nie nazywa rzeczy po imieniu. Czasami obśmiewa i ironizuje. Czasami popada w przygnębienie a czasami w skrupuły. Czasami próbuje samotnie sobie z nimi poradzić. Niezależnie od tego którą z tych postaw przyjmie to zawsze grzech staje się ciężarem, coraz większym im bardziej człowiek szuka ludzkich rozwiązań. Tymczasem wyjście jest tylko jedno: umieścić je pod krzyżem, który dźwiga Jezus, zanurzyć je w Jego ranach. Wtedy grzech traci swoją moc a krzyż Jezusowy czyni nas zwycięzcami, którzy podnoszą się siłą miłości, która przy każdym upadku podniosła Jezusa i nie pozwoliła Mu na zawsze utknąć na ziemi. Maryja, Matka grzeszników nie pozwoli ci pozostać na ziemi. Ona wie, że jedynym antidotum na grzech jest miłosierdzie, jest Jezusowy krzyż i pójdzie tam z tobą pod ten krzyż, aby grzech nie zniszczył ciebie. Z jakich grzechów nie chcesz się podnieść…? Jakie grzechy już za długo trzymasz w sobie? Maryja gotowa jest po raz kolejny przemierzyć stacje drogi krzyżowej, abyś ty nie pozostał w grzechu i w przekonaniu, że grzech pokonał ciebie.

VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.

Matko SMUTNYCH I PŁACZĄCYCH

Łzy są tym czego czasami się wstydzimy. Czasami je przełykamy, bo nie chcemy już płakać. Może mówiłeś/mówiłaś sobie: „Obiecałam sobie, że nie będę już płakać”. Jest dzisiaj wielu ludzi, którzy się smucą i płaczą bo odkryli prawdę o sobie o tym jak wiele osób zranili, jak zranili Boga. Są tacy, którzy płaczą z powodu bólu, który im zadano. Dzisiaj tak wielu doświadcza łez i smutku, bo doświadczają przemocy wojny i tułaczki w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Są tacy, którzy smucą się i płaczą bo utracili najbliższych. Nie jest łatwo znosić swoje i cudze łzy. Nie jest łatwo wejść czyjeś doświadczenie smutku, by je zrozumieć i uszanować, by poznać jego przyczynę. Nie jest łatwo wejść w tajemnicę swojego i cudzego cierpienia. Boimy się, że ten smutek nas przygniecie, że się nam udzieli. Maryja umie BYĆ a jej obecność staje się pocieszająca, jest wyrazem szacunku wobec każdej wylanej łzy. Maryja uczy nas jak poruszać się w przestrzeni czyjegoś bólu. Może dzisiaj to jest ta lekcja, którą masz odrobić…nauczyć się poruszać w przestrzeni cudzego bólu.  

IX Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci.

Matko utraconych SZANS

Umieć dokonywać życiowych bilansów to nie tylko widzieć zyski i straty. To nie tylko stawać w prawdzie o tym co jest sukcesem a co porażką… Dokonywać bilansu to umiejętne wykorzystanie i jednego i drugiego…zarówno naszych wzlotów jak i upadków. To jest tajemnica odkupienia, tajemnica tej drogi krzyżowej, że wszystko nawet to co chcielibyśmy wymazać z pamięci może stać się czymś co w ostatecznym rozrachunku przyniesie nam korzyść, przede wszystkim duchową, ale nie tylko. Warunek jest jeden: trzeba na to popatrzeć z perspektywy krzyża, który niesie Jezus. Ile zmarnowanych szans w nas i w naszej historii i to nie po ludzku ale duchowo, ponieważ poszliśmy w naszym rozumowaniu ścieżką logicznych, ludzkich czasami chłodnych kalkulacji. Maryja, wie że Boża logika jest inna i że często nie mieści się w ludzkich schematach. Ona wie to już od momentu Zwiastowania. Nawet jeśli nie wszystko rozumiała to jednak zawsze ufała Bożej logice, ufa Bogu, który kiedy przychodzi to spełnia się Słowo powiedziane przez proroka Izajasza:  „Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – na trzcinę z sitowiem.” Iz 35, 6-7. Maryjo, pomóż nam nasze utracone szanse, porażki, upadki przeczytać Słowem Boga.

X Pan Jezus z szat obnażony.

Matko tych, którym odebrano GODNOŚĆ

Człowieka można w różny sposób poniżyć. Są takie upokorzenia, które nosimy w sobie długo, które nas prześladują, separują od ludzi, zamykają w kłamliwych ocenach. Czujemy na sobie to spojrzenie, które nas próbowało odczłowieczyć. Poczuliśmy się jak rzecz. Zawsze kiedy kogoś zaczynam używać wówczas odbieram mu jego godność. Człowiek nigdy nie jest własnością ale jest KIMŚ, kto jest podmiotem, jest darem danym i zadanym. Spojrzenie Maryi jest zawsze spojrzeniem czystym, ludzkim, spojrzeniem osoby, która kocha i zna wartość każdej osoby niezależnie od jej statusu materialnego, wiekowego, duchowego, psychicznego. Jej obecność niesie w sobie tą wrażliwość, której tak bardzo potrzebujemy aby nie przekroczyć granic, które nas uprzedmiatawiają…uprzedmiatawiają innych. Ona budzi w nas tą wrażliwość, która chroni innych przed naszą zachłannością wobec innych, przed używaniem ludzi do własnych celów. Maryja staje przy Jezusie, któremu zabrano wszystko, upokorzono…Maryja staje przy nas i przy osobach, które zaczęliśmy „używać” i mówi: UWAŻAJ! TO NIE JEST COŚ ALE KTOŚ!

XI Pan Jezus przybity do krzyża.

Matko ZNIEWOLONYCH

Komu lub czemu dzisiaj oddałeś/oddałaś władzę…? Jezus oddaje się w ręce ludzi i pozwala się przybić do krzyża, aby przywrócić nam upragnioną wolność. Co dzisiaj dysponuje twoją wolnością? Praca…? Nieuporządkowane relacje…? Zranienia…? Media…? Internet…? Za co oddałeś swoją wolność? Prawdziwa miłość jest tam gdzie serce jest wolne. Maryja jest wolna, ponieważ jest tą błogosławioną/szczęśliwą ubogą, do której należy królestwo niebiskie. Maryja staje pod krzyżem i choć jej odebrano Kogoś kto był dla niej najważniejszy to ona pozostaje wolna od zawiści, nieprzebaczenia…wolna w relacjach z ludźmi i w relacji z Bogiem. Kluczem do wolności jest Miłość Ukrzyżowana, która oddaje wszystko ale oddaje wszystko Bogu. To co Bogu nieoddane, przywłaszczone, ukryte przed Nim staje się naszym zniewoleniem, obciążeniem. Są takie rzeczy, osoby, które próbujemy zatrzymać dla siebie, ukryć przed Bogiem jakby On był naszym rywalem. Maryja wie, że wszystko co oddane i złożone w sercu Boga jest bezpieczne i my jesteśmy bezpieczni i wolni. Maryjo, pomóż nam oddać Bogu to co nas zniewala i to lub kogo zniewoliliśmy przez naszą samowolę, egoizm i lęk.

XII Pan Jezus umiera na krzyżu.

Matko UMIERAJĄCYCH

Jezus umiera, ale jest to umieranie, które rodzi do życia, ocala, jest umieraniem zbawczym. Śmierć jest przejściem. Boimy się umierać choć potrzebujemy tego umierania, aby mogło w nas zaistnieć nowe. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo…” J 12,24. Umieranie choć jest bolesne chroni nas przed osamotnieniem, przed powierzchownością i nieprzyjęciem siebie. To co prawdziwe, cenne, dobre, ewangeliczne musi przejść przez proces umierania: małżeństwo, kapłaństwo, praca, posługa, przyjaźnie. Maryja pod krzyżem przechodzi także swoje umieranie, z którego zrodzi się jej duchowe macierzyństwo. To właśnie w tym momencie usłyszy „Oto syn twój. Oto Matka twoja.” Można powiedzieć, że wraz z doświadczeniem umierania poszerza się jej matczyna przestrzeń zdona przyjąć i pokochać ludzi wszystkich czasów, zdolna najpierw powrócić do wspólnoty uczniów – tak tych, którzy opuścili Jej Syna – i ich pokochać wbrew wszystkiemu. Maryja staje dzisiaj przy tobie, szczególnie tam gdzie nie zgadzasz się na umieranie „dla”…gdzie nie godzisz się na umieranie z miłości. Ona przekona cię, że warto.

XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża.

Matko naszych RAN

Nikt nie ma w sobie tak wiele subtelności i delikatności w obchodzeniu się z naszymi ranami jak właśnie Maryja, która przygotowała rany Jezusowe na pogrzeb. Aby przeżyć uzdrowienie trzeba pozwolić komuś zbliżyć się do moich ran. Lęk przed powtórnym zranieniem nieraz paraliżuje na lata. Sprawia, że na długo umieszczamy na drzwiach naszego życia napis ZAKAZ WSTĘPU dla kogokolwiek. Ta destrukcyjna decyzja sprawia, że skazujemy się na coraz bardziej zwiększające się cierpienie i bolesne osamotnienie, które czyni życie nie do zniesienia. Bł. Katarzyna Emmerich tak opisała to zdarzenie z XIII stacji: „Maryja, pomimo niewymownego cierpienia i żalu, zachowywała zdumiewającą  moc i odwagę miłości, które przynaglały  Ją do działania. Nie mogła przecież pozostawić ciała Jezusa w takim stanie sponiewierania, do jakiego doprowadziły Je przebyte męczarnie. Nie ustając ani na chwilę w tak bolesnej posłudze, skrzętnie je opatrywała, oczyszczała i obmywała.” Może są w tobie takie rany do których nikomu jeszcze nie pozwoliłeś się zbliżyć…Pozwól na to Maryi Ona obmyje je, oczyści, opatrzy z całą swoją wrażliwością i delikatnością.

XIV Pan Jezus złożony do grobu

Matko pogrzebanych NADZIEI

Ciało Jezusa zostaje złożone w grobie. Zasunięty kamień oznacza jakiś koniec. I ten czas dla jednych oczekiwania a dla innych klęski i pogrzebanych nadziei. Ile razy straciliśmy wiarę, że cokolwiek może jeszcze się podziać, zmienić. Kiedy nasze ideały, pomysły, oczekiwania uderzyły o skały trudnej rzeczywistości. Łatwo wtedy porzucić wszystko i uciec, odejść…Maryja jest nami, aby powiedzieć: „Poczekaj…przeczekaj ten trudny czas…nie odchodź.” Ona jest Tą, która wierzy i ufa do końca aż po grób…bo wierzy i ufa Słowu Boga i Jego obietnicom. Była świadkiem śmierci ukochanego syna, przeżyła swoje duchowe i emocjonalne umieranie, ale to co w niej nigdy nie umarło to ZAUFANIE, że Bóg wie co robi. On staje dzisiaj przy tobie tam gdzie twoja wiara poddana jest próbie, gdzie twoja cierpliwość utrzymuje się resztkami sił, gdzie gotów/gotowa jesteś definitywnie ogłosić, że tu już wszystko skończone…Ona staje tam aby ochronić w nas te nasze po ludzku zawiedzione nadzieje i wierzy jakby za nas i wbrew wszystkiemu powracając stale do obietnic Pana. Jak pisze św. Paweł: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona” 1 Tes 5, 23-24. Niech świadectwo Maryi…jej wytrwałości stanie się dla ciebie umocnieniem, że warto ufać do końca.

Na koniec kilka wezwań z litanii do Matki Bożej Królowej pokoju:

Matko tych, którzy stracili wszelką nadzieję,

Matko tych, którzy płaczą po cichu,

Niosąca nadzieję,

Pomagająca przebaczyć,

Kojąca rany niezabliźnione,

Jednająca rodziny,

Wygaszająca spory,

Rozwiązująca węzły,

Podpowiadająca słowa dobre i kojące,

Pocieszająca zrozpaczonych,

Zsyłająca dobre natchnienia,

Dająca przykład cierpliwości i łagodności,

Wskazująca drogę do domu,

Szukająca dzieci zagubionych,

Biorąca na siebie cierpienie swoich dzieci,

Uśmiechająca się do swoich dzieci

O oczach mądrych i rozumiejących,

O sercu łagodnym,

O dłoniach otwartych,

Miłująca bezwarunkowo

Maryjo, Matko mojej drogi krzyżowej módl się za nami…

Komentowanie jest wyłączone.