Droga krzyżowa, dla tych którym trudno PRZEBACZYĆ

o. Damian Stachowiak CR

Droga krzyżowa, dla tych którym trudno PRZEBACZYĆ

W poruszającej książce „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” o człowieku skazanym na śmierć za zabójstwo możemy znaleźć fragment o przebaczeniu:
„Chcę ci teraz powiedzieć o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy, która jest kluczem wewnętrznej wolności: to PRZEBACZENIE. Są ludzie skrępowani, uwięzieni, spętani z powodu braku przebaczenia. Odmowa przebaczenia komuś, kto zrobił ci krzywdę, związuje cię, zamyka cię w przeszłości. Masz komuś coś za złe, zaczynasz myśleć o zemście i wtedy twoje serce nie jest już wolne, by móc myśleć, modlić się, patrzeć w przyszłość. Zamykasz przyszłość , gdyż jesteś unieruchomiony przez przeszłość. Z góry niszczysz swoją przyszłość, a nawet niszczysz to co teraz. Bowiem jesteś tak pochłonięty swoją przeszłością, że nie możesz korzystać z teraźniejszości. Trzeba więc, aby twoje drzwi były szeroko otwarte ku przyszłości. Powinieneś ją od tej chwili przygotowywać i budować w swoim więzieniu, żebyś wyszedł z niego lepszym, niż wszedłeś. Żeby później móc wyzwalać twoich braci. Ponieważ Bóg posłuży się tobą jako wyzwolicielem, jako pocieszycielem. Przejdziesz przez łzy i będziesz mógł je osuszać: dla Boga nikt nie jest stracony, przegrany – dla Boga coś takiego nie istnieje!”
Droga krzyżowa jest drogą przebaczenia…JEDYNĄ DROGĄ, która prowadzi do przebaczenia…jeśli dzisiaj nosisz w sobie jakiekolwiek nieprzebaczenie to zapraszam cię na tą drogę.

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Ludzka zawiść i kłamstwo skazują Jezusa na śmierć. Nieprzebaczenie jest sączeniem zawiści i kłamstwa w życiowy krwioobieg człowieka, kłamstwa o życiu, o ludziach, o sobie. Jest to takie kłamstwo, które skazuje nas na powolne umieranie. Kiedy nie przebaczam skazuję siebie na śmierć w mękach ciągłych pretensji, rozczarowania i zgorzknienia. Nieprzebaczeniem zabija się wiarę w Boga, wiarę w ludzi, których warto kochać, wiarę w życie, które nasączone jadem nieprzebaczenia staje się nie do zniesienia. Jezu, skazany przez zawiść i kłamstwo…Ty nie pozwoliłeś by zawiść i kłamstwo zwyciężyły ciebie, lecz oddałeś głos MIŁOŚCI MIŁOSIERNEJ.
Sam o własnych siłach nie jestem w stanie przebaczyć, lecz mogę to zrobić mocą twojej męki…W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Przebaczenie nie jest zaprzeczaniem, ani zaklinaniem rzeczywistości, lecz jest spotkaniem z prawdą, że w jakimś momencie zostałem obarczony krzyżem, który okazał się ciężki, nieraz bardzo ciężki. Został mi on narzucony przez tych, którzy mnie zranili. Jednak ten sam krzyż, który został rzucony na ramiona umęczonego już Jezusa stanie się na końcu tej drogi miejscem ostatecznego zwycięstwa. Uznanie, że zostałem skrzywdzony, uznanie swojego krzyża może być początkiem drogi uzdrowienia. To co zostawiło we mnie ciężar po ludzku nie do udźwignięcia z perspektywy Bożego miłosierdzia nabiera innego znaczenia. To co po ludzku jest przekleństwem, zanurzone w strumieniach łaski może stać się błogosławieństwem. To co do tej pory widziałem jedynie jako przekleństwo niesprawiedliwego krzyża, którym mnie obarczono, chcę oddać w tej drodze krzyżowej temu, który „stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie – aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha (Ga 3, 13-14).
W tych momentach życia, w których przeklinam lub które przeklinam: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

Droga przebaczenia jest drogą upadków. Nie zrozumie wartości przebaczenia ten komu wpierw nie przebaczono. W domu pewnego faryzeusza Jezus wobec zgorszenia zachowaniem kobiety, która łzami obmywała Jego stopy powiedział: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje” Łk 7,47 Jeśli nie potrafię przebaczyć tzn. że zapomniałem jak wiele mi darowano i jak wiele jeszcze zostanie mi darowane. Każdy mój upadek jest doświadczeniem grzechu, ale jest też doświadczeniem Jezusa, w którym dzięki Jego przebaczeniu zostaję podniesiony. Zobacz dzisiaj te wszystkie swoje życiowe, codzienne upadki po których Jezus bez wahania wypowiedział do ciebie: PRZEBACZAM CI i pomógł ci wstać i pójść dalej. Co by było gdyby On nie okazał ci miłosierdzia?
W tych sytuacjach i wobec tych osób o których pomyślałem bądź myślę, ze nie zasługują na przebaczenie: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Maryja przebacza oprawcom jej Syna. Kiedy krzywdzą naszych najbliższych, tych których kochamy wówczas ból jest równie duży jak gdyby raniono nas osobiście. I ta bezradność kiedy nie możemy pomóc. Może dzisiaj nosisz w sobie taki ból, bo skrzywdzono twoją córkę, syna, męża, żonę, brata, siostrę… Do tego ogromu brutalnej nienawiści i bezmyślnego osądu, wrzasku, w jakim jest Jezus, Maryja nie działa według schematu tej spirali agresji. Ona wnosi pokój i chroni siebie a przez to wzmacnia swojego syna siłą przebaczenia, bo przebaczenie choć milczące, w samym środku serca przeszytego mieczem boleści, stawia przemoc i nienawiść na pozycji przegranej, odbiera jej siłę rażenia i staje się zwiastunem błogosławionego pokoju.
Wobec tych, którzy skrzywdzili moich najbliższych: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Ciało Jezusa jest już tak umęczone i poranione, że każdy dotyk rodzi ból. Człowiek zraniony boi się i nie chce, żeby ktokolwiek zbliżał się do niego. Boi się być powtórnie zranionym. „Więcej już tego nie zniosę” – powtarza. Nieprzebaczenie zamyka nas w skorupie samotności, zostajemy z ranami sami, w poczuciu, że musimy sobie poradzić sami zdani jedynie na własne siły. Jezus potrzebował pomocy, wsparcia Szymona z Cyreny, potrzebował kogoś, kto pozwoli się obarczyć nieco tym bólem i krzyżem, który okazał się za ciężki. Przebaczenie otwiera na nowo zaryglowane drzwi przed ludźmi, chroni przed skazywaniem siebie na destrukcyjne osamotnienie i poczucie, że jest się samowystarczalnym. Ratuje nas ono przed śmiertelna pułapką, że nikomu nie warto już ufać.
Tam, gdzie zadane mi rany zbudowały barykady i mury między mną a ludźmi: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Na chuście Weroniki na zawsze pozostanie portret poranionej twarzy Jezusa. Nieprzebaczenie sprawia, że człowiek zaczyna udawać kogoś kim nie jest. Ukrywa swoją prawdziwą twarz, ukrywa swoje rany, ukrywa to czego się wstydzi i chciałby wymazać z pamięci. Udawanie, że czegoś nie ma sprawia, że to co próbujemy pozornie unicestwić i wrzucić w niepamięć jeszcze bardziej daje o sobie znać, jeszcze bardziej boli, jeszcze bardziej rani nie tylko na ale i innych. Chusta Weroniki jest znakiem szacunku wobec ran, które w sobie noszę i które trzeba opatrywać a nie ukrywać. Przebaczenie sprawia, że odkrywamy nasz właściwy portret, „vera icon”…przebaczenie sprawia, że z szacunkiem zbliżamy się do prawdy o naszych ranach.
Tam, gdzie dzisiaj udaję i nie uznaję prawdy o moich zranieniach: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

Uznanie własnej słabości jest jednym z kluczy, które otwierają i upraszczają nam drogę, aby dokonało się w nas przebaczenie. Tym, co uratowało Piotra i okazało się jego błogosławieństwem był jego upadek na dziedzińcu w Wielki Piątek a i to że „..Pan obrócił się i spojrzał na Piotra” a wtedy „Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz»” Łk 22,61. Jezusowe spojrzenie na nasze upadki, zdrady, odejścia zmienia wszystko tzn. nie oznacza, że grzechu nie było. Zmienia wszystko tzn. zmienia mnie, zmienia nas. Upadki bez spojrzenia Jezusa prowadzą tylko w jednym kierunku: ku rozpaczy. Spojrzenie Jezusa sprawia, że ocaleni przebaczającym wzrokiem Zbawiciela stajemy się bardziej pokorni a przez to bardziej miłosierni wobec tych, którzy nam zawinili.
Tam, gdzie nie ma we mnie pokory i miłosierdzia wobec innych: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

„…płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” Łk 23, 28. Istnieje w człowieku nieraz taka zatwardziałość serca, którą mogą przełamać tylko łzy. Zatwardziałość, która wyrasta na nieprzebaczeniu, na powierzchowności, na pretensjonalności. Można w nieskończoność rozpamiętywać, wypominać, lamentować. Tymczasem potrzeba opłakania swoich ran, uwolnienia ich od ciągłego żalu i pójścia dalej ku przebaczeniu. Można zatrzymać się i całe życie iść jak w kondukcie żałobnym, a można tak zająć się sobą, swoim bólem, że moja droga krzyżowa będzie miała swoją metę przy pustym grobie. Łzy są znakiem zdrowienia, uwolnienia, przeżyciem straty, są zwiastunem, że czas oczyszczania ran zmierza ku końcowi. Jezus pociesza niewiasty, które płaczą i daje im nadzieję. Może to jest czas, aby opłakać swoje rany, grzechy i zamknąć jakiś rozdział przebaczeniem.
Tam gdzie zamroziłem serce, gdzie utknąłem w żalu: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

Przebaczenie to proces. Dokonuje się w akcie woli a potem następuje czas zdrowienia. Nasza pamięć, szczególnie ta emocjonalna potrzebuje czasu. Jest to czas błogosławiony, bo czas naznaczony obecnością Boga. Gojenie ran potrzebuje czasu…tu nie da się pójść na skróty. Kto podejmuje decyzję o przebaczeniu, ten wchodzi w przestrzeń Boga, bo tylko w Nim przebaczenie może się dokonać, tylko w Nim ma ono sens. Według ludzkiej sprawiedliwości powinniśmy postąpić inaczej wobec naszych oprawców. Jednak Boża sprawiedliwość jest inna. Bóg widzi więcej, widzi wszystko. Zniechęcenie przychodzi łatwo, zwłaszcza jeśli patrząc na drugiego człowieka, któremu powinniśmy przebaczyć, wszystko wskazuje na to, że po ludzku on nie zasługuje. Przy każdym kolejnym upadku coraz trudniej jest dać szansę, coraz trudniej wykrzesać z siebie miłosierdzie. Jezus podnosi się, bo wie dokąd zmierza i że to co już podjął ma sens choć po ludzku zewnętrznie wydaje się bezowocne.
Tam gdzie nie chcę sobie i drugiemu dać szansy: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Z poranionego ciała Jezusa zdzierają jego szatę. Czynią to w sposób brutalny i bolesny. Zastygłe na moment rany na nowo zaczynają krwawić. Ból staje się jeszcze większy. Okazuje się, że najgłębsze rany zadane człowiekowi to te, w których próbowano zdeptać jego godność, rany zadane seksualności, rany, które powstały ponieważ drugi stał się rzeczą, jedynie przedmiotem, którego można użyć dla własnych celów. Te rany goją się najdłużej i wymagają wielkiej cierpliwości i delikatności w ich opatrywaniu. Człowiek uczy się mówienia o ranach ich przeżywania, lecz bez destrukcyjnego ekshibicjonizmu. Rany leczą się tam gdzie wystawione są nie na widok publiczny by je wykorzystywać, poniżać, robić z nich widowisko, lecz tam gdzie poddane są promieniowaniu miłosierdzia Bożego i w dyskretnej obecności drugiego, który współczuje.
Tam gdzie odebrano mi godność, gdzie nie uszanowano mojej intymności, nie zachowano dyskrecji: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

Nie zrozumiemy tajemnicy krzyża w naszym życiu jeśli nie zobaczymy na nim Ukrzyżowanego Jezusa. Same dwie skrzyżowane belki nie mają znaczenia. Są wtedy jedynie znakiem ludzkiego okrucieństwa, które człowiek jest zdolny wymyślić i uczynić drugiemu człowiekowi. Kiedy widzę na krzyżu Jezusa wówczas wszystko się zmienia. On umierający, w każdym doświadczeniu mojego osobistego krzyża. Z tego rodzi się przebaczenie. Bez przebaczenia człowiek ryzykuje, że cały czas będzie żył w postawie ofiary. Agresja i niechęć będzie narastać. I tak bez przebaczenia człowiek, często tego nie zauważając, z ofiary staje się katem, który rani każdego, kto pojawi się na horyzoncie jego życia. Wtedy do ran, które ktoś mu zadał dokłada rany, które sam zadaje już jako oprawca. Jezus Ukrzyżowany chroni nas, abyśmy z ofiary nie stali się oprawcami. Gdzie nie ma Jezusa Ukrzyżowanego tam trudno o przebaczenie, bo ono jest owocem miłości Ukrzyżowanej.
Tam gdzie widzę w moim życiu jedynie krzyż a nie widzę Jezusa Ukrzyżowanego: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha” Łk 23,46. Przebaczyć to oddać, powierzyć wszystko w ramiona miłosiernego Ojca. Wszystko tzn. osobę, która mnie skrzywdziła, zdarzenie, moje emocje, mój ból, pamięć…i wymierzenie sprawiedliwości. Tak, nie chciejmy wymierzać sprawiedliwości…zostawmy to Bogu, który zna człowieka w każdym jego zakamarku życia. Jak mówi Słowo Boże: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie»” Łk 6, 37-38. Na krzyżu dokonał się sąd nad szatanem, dokonał się sąd nad każdym naszym zranieniem, nad każdym naszym grzechem. Zwycięstwo odniosło PRZEBACZENIE odnosić je będzie zawsze ilekroć wypowiadać będziemy słowa: „przebaczam ci” i podejmować decyzję o przebaczeniu. Wówczas zanurzamy wszystko w męce i śmierci Jezusa, która nas odkupiła. Oddajemy to co do tej pory miało nad nami zniewoleńczą władzę i poddajemy się miłosierdziu Bożemu, które nas uwalnia.
Tam gdzie chcę wymierzać sprawiedliwość: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

Pieta to scena niewyobrażalnego bólu Matki, która po ludzku nie rozumie, dlaczego aż takie cierpienie, aż takie okrucieństwo. Jednak jest to także scena, którą można nazwać sceną przebaczenia, bo „pieta” w języku włoskim oznacza „miłosierdzie”, „litość” natomiast łac. pietas – „miłość zgodna z powołaniem”. Choć każdy z nas zadał kiedyś takie pytanie: „Dlaczego?” i ono jest ważne, ale w tym pytaniu trzeba zgodzić się na pewną tajemnicę, by w tym pytaniu nie utknąć na lata, w rozgoryczeniu. Maryja, jest kobietą przebaczenia. Jej przebaczenie opiera się na zaufaniu Bogu, na przebywaniu w Jego obecności, na wypowiadaniu wszelkich pytań i wątpliwości wobec Niego, na rozważaniu tego z Nim. Człowiek, który w swoich ranach odsuwa się od Boga skazuje siebie na jeszcze większe cierpienie. Na samotność wobec tajemnicy, której bez Boga, bez Miłości Ukrzyżowanej nie uniesie. Bez Boga przebaczenie staje się niemożliwe, bo przebaczenie ma swoje źródło w kochającym sercu Boga. Jak pisze św. Paweł: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” Rz 5,8.

Tam gdzie odsunąłem się od Boga w moich ranach, gdzie utknąłem na pytaniu: „Dlaczego?”: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

Przebaczyć to znaczy zadać śmierć temu co ma negatywny wpływa na moje życie. Uśmiercam to co sączy śmiertelny jad z moich ran. Jeśli nie przebaczę pozwolę na to, aby krzywda, której doznałem stale miała wpływa na moje życie. Kiedy przebaczam decyduję się na to, aby wyruszyć ku wolności. I chociaż ta droga prowadzi przez golgotę aż po najciemniejsze otchłanie mojego szeol, mojego zniewolenia to jednak wszystko ma jeden cel: nowe życie. Trzeba umrzeć dla tego wszystkiego, co uczyniło ze mnie niewolnika krzywdy w pamięci, w emocjach, w decyzjach życiowych, w relacjach z ludźmi i z Bogiem. Przebaczyć to pozwolić trudnej przeszłości stać się przeszłością. Nie boj się zejścia z Jezusem do tego grobu, który powstał na twoich ranach. On pójdzie tam z tobą a wiele razy zamiast ciebie, aby cię wskrzesić do życia i odebrać moc temu wszystkiemu, co zakuło cię w kajdany niewoli i powolnej śmierci. Jak napisze po latach św. Piotr, ten dla którego przebaczenie stało się doświadczeniem kluczowym: „Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym” 1P 3, 18-20.

Tam, gdzie z powodu moich ran i nieprzebaczenia moje życie stało się cmentarzem: W imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego męki: przebaczam.

ZAKOŃCZENIE

We wspomnianej przeze mnie na początku książce „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” autor pisze: „Dlatego właśnie potrzeba przebaczenia. Ponieważ będziesz musiał innych nauczyć przebaczania, będziesz wyzwalał innych, otwierając ich na przebaczenie”
Bóg z twoich ran chce uczynić świadectwo Jego miłosierdzia. Ciebie chce uczynić świadkiem przebaczenia…chce, aby przez ciebie i w tobie spełniały się słowa:
„Duch Pański spoczywa na Mnie,
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,
abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność,
a niewidomym przejrzenie;
abym uciśnionych odsyłał wolnymi” Łk 4, 18

Człowiek, który przebacza żyje namaszczeniem Ducha Świętego. Człowiek, który przebacza głosi dobrą nowinę. Człowiek, który przebacza zaczyna widzieć inaczej. Człowiek, który przebacza nie zniewala ale odsyła ludzi wolnych.

Komentowanie jest wyłączone.