Droga krzyżowa dla tych, KTÓRYM TRUDNO KOCHAĆ

o. Damian Stachowiak CR

Ostatnio na ulicy spotkał mnie mężczyzna. – opowiadała zaproszona na synod biskupów Matka Teresa z Kalkuty – Zapytał: „To ty jesteś Matka Teresa?”. Odpowiedziałam: „Tak”. On powiedział: „Niech Matka wyśle kogoś do mnie do domu. Moja żona odchodzi od zmysłów, a ja zaczynam ślepnąć. Ale bardzo pragniemy usłyszeć pełen miłości ludzki głos”. To byli zamożni ludzie. Mieli w domu wszystko. A jednak umierali z samotności, umierali z tęsknoty za głosem pełnym miłości. Skąd wiemy, że ktoś taki nie mieszka za ścianą? Czy wiemy, kim są tacy ludzie, gdzie oni są? Znajdujmy ich, a kiedy ich znajdziemy, kochajmy ich. Kiedy będziemy ich kochać, będziemy im służyć. Dzisiaj Bóg koch świat tak bardzo, że daje ciebie, daje mnie, byśmy kochali świat, byśmy byli Jego miłością, Jego współczuciem. To dla nas taka piękna myśl – i przekonanie – że ty i ja możemy być tą miłością i współczuciem”.

Dlatego tak wielkie znaczenie ma ta walka, która rozgrywa się w tobie, walka o miłość…o to czy warto jeszcze kochać i czy miłość ma jakieś granice.

Na tej drodze Jezus zmaga się o miłość w nas, dla nas i o miłość w naszym życiu dla innych. W tej drodze chcemy z Jezusem stanąć szczególnie przy tych, którym trudno kochać, którzy w miłość zwątpili. Może taką osobą jesteś ty…?

Stacja I: Jezus zostaje skazany na śmierć

Miłość na ławie oskarżonych

W Jezusie oskarżono miłość…taką miłość, która nie musi się bronić bo walczyć będzie do końca i nikomu nie odda ostatniego słowa. Skazujemy miłość na śmierć, kiedy przestajemy wierzyć w jej sens. Zranieni wolimy uśmiercać, popadać w cynizm, obśmiać, zaatakować by już nikt nas nie zawiódł, nie rozczarował. Może dzisiaj jesteś taką osobą, która skazała miłość w swoim życiu na śmierć. Jezus wyrusza w tą drogę krzyżową aby ocalić tą miłość i wiarę w to, że warto kochać i dać życie za innych. On zawalczył o miłość w twoim życiu.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na ramiona

Miłość, która cię niesie

Można kochać jedynie w wyobraźni, oglądając seriale, reżyserując w głowie w marzeniach miłość, która nigdy się nie zrealizuje, bo nie jest prawdziwa. Bo czy w twoich wyobrażeniach jest taka miłość, która jest obarczona krzyżem…? Czy w twoich serialach jest taka miłość, która na zawsze łączy się z dwoma ciężkimi belkami skrzyżowanymi na ramionach…? Miłość Jezusa do ciebie właśnie taka jest. Obarczona krzyżem. Złączona na zawsze z krzyżem bo prawdziwa. Miłość, która niesie ciebie całego/ciebie całą a nie wyobrażenie o tobie. Niesie nie tylko co w tobie najpiękniejsze i najszlachetniejsze ale także to co w tobie najgorsze, brudne, ciężkie, zawstydzające a nieraz okrutne.

Stacja III: Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

Miłość, która podnosi

Kochać to znaczy uznać swoją i cudzą słabość. Miłość to przestrzeń, w której spotykają się ludzkie blizny. Nie poznać swoich słabości to nie kochanie siebie, to uciekanie od siebie, to tworzenie fałszywego JA. Jezus wyrusza na drogę krzyżową i upada, aby odnaleźć cię w twoim upadku i wyznać ci miłość. Tylko tak można się podnieść. Miłość wyznana w prawdzie o mnie podnosi mnie do rzeczy nowych, otwiera na ludzi i na prawdę o nich… wyprowadza z fałszywych wyobrażeń o człowieku i o relacjach. Miłość Jezusowa to miłość sprowadzająca na ziemię, realna, pisana prawdą.    

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Miłość, która jest dyskretna

Miłość ceni dyskrecję. Maryja potrafi być jak nikt inny i to w sytuacjach najbardziej granicznych. Maryja nic nie musi tłumaczyć, nic wyjaśniać. Jej milczenie nasiąknięte bólem wyraża Jej uczestnictwo w tym co przeżywa Jezus. „Miłość nie szuka poklasku i nie unosi się pychą” – napisał św. Paweł. Dużo się dzisiaj o miłości mówi, deklaruje…miłość się fotografuje, upublicznia ale mało się w niej uczestniczy. A miłość zaczyna się tam gdzie nie ucieka się od niej kiedy przybiera ona kształt krzyża i zaczyna boleć. Jezus zgadza się na miłość wobec nas także wtedy a może przede wszystkim wtedy kiedy ta miłość sprawia Mu ból. A Maryja w tym współuczestniczy.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Miłość, która nie boi się przymusu

Dzisiaj dużo się mówi o wolności…o naruszaniu granic. I to z pewnością ważne. Pytanie czy mówi się o tym z perspektywy miłości? Szymon zostaje przymuszony. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że zostały naruszone jego granice. I tak stał się bohaterem spektaklu, w którym Bóg wyznaje miłość każdemu z nas i to w sposób najbardziej przejmujący. Jesteśmy często oporni na miłość, która jest wymagająca…która gotowa jest coś utracić…która przeorganizowuje nam życie…która wydaje się po ludzku nielogiczna. Jezus chce nas przekonać, że dla miłości warto przekroczyć siebie, przymusić się i dać swój czas. Bo ewangeliczna miłość zawsze się opłaca.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Miłość, która pokonuje strach

Weronika musi zmierzyć się z kordonem żołnierzy, którzy budzą strach swoim okrucieństwem wobec Jezusa ale i wobec ludzi z tłumu. Miłość, która rodzi się w sercu tej dziewczyny nie kalkuluje…nie pyta czy się jej to opłaca. Weronika wie, że są w życiu wartości dla których warto zaryzykować nawet zdrowie i życie. Miłość daje jej siłę do pokonania strachu i zawalczenia o skazańca, którego widzi. Brak miłości rodzi obojętność, rodzi chłodne kalkulacje…brak miłości sprowadza wszystko i każdego do ekonomii do pytania: „A co ja z tego będę miał?”. Bóg nie kalkuluje w miłości. On kocha cię pomimo wszystko i ryzykuje wszystko nawet twoje odrzucenie tej miłości.

Stacja VII: Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Miłość, która jest cierpliwa

Jezus zostaje zatrzymany siłą przeciwności, siłą grzechu, siłą zadanych ran. Dużo Go kosztuje kolejne podźwignięcie się z ziemi. Jednak nie rezygnuje z celu, który został Mu wyznaczony. Opór wobec miłości narasta dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek. Im bardziej poranieni ludzie w obszarze miłości tym większy opór przed tym by zgodzić się na miłość. W tym upadku Jezusa kryją się nasze klęski, porażki… nasze przegrane miłości, które zostawiły w nas rany lub ran, które zadaliśmy innym poprzez nasze upadki, poprzez ciężar naszych grzechów. Tam gdzie nie uszanowano miłości, gdzie nie pisano jej wielkimi literami z pietyzmem i świadomością jak ogromne ma ona znaczenie tam aby pozwolić jej się odrodzić potrzeba dużo cierpliwości. Jezus podnoszący się dla ciebie podnosić się będzie jeszcze wiele razy…dla ciebie.    

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

Miłość, która się przyznaje

Nie jest łatwo powiedzieć komuś: „Płacz nad sobą, nad swoimi grzechami”. Nie jest łatwo przyznać się, że jest się tym, kto ranił. Miłość sprawia, że jestem w stanie przyznać się do własnych grzechów i nad nimi zapłakać. Miłość nie pozwoli mi ukrywać się za maskami pozorów i fałszu. Miłość umie przepraszać i prosić o wybaczenie. Tylko ktoś kto naprawdę kocha nie boi się skonfrontować z tą najbardziej ponurą częścią siebie. Bo tylko to co wyznane i ogarnięte przez miłosierdzie Boga i ludzi ocala człowieka. „A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi!” Łk 15, 21-22.

Stacja IX: Jezus upada po raz trzeci pod ciężarem krzyża

Miłość, która się nie poddaje

„«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” Mt 18, 21-22. Ile jeszcze mam się zmagać o miłość? Ile jeszcze mam się zmagać o tego człowieka? Jezus nie stawia granicy a wręcz mówi o nieskończoności w przebaczaniu. Tak mówi ktoś kto kocha miłością bezwarunkową…ktoś kto jest gotów przebaczać i przebacza mi w nieskończoność. Dla Boga nie istnieje limit przebaczania i nie poddaje się w walce o mnie o miłość do mnie i we mnie. Przyjmij dzisiaj na nowo tą miłość, która przebacza ci po raz kolejny i dla ciebie się nie poddaje chociaż wszelkie czynniki zewnętrzne wskazują na to, że należałoby już odpuścić. Jezus tego nie zrobi. Zbyt cenny jesteś dla Niego.

Stacja X: Jezus zostaje obnażony z szat

Miłość, która ceni czystość

Miłość tak bardzo dzisiaj związano ze zmysłowością wręcz ją od niej uzależniono. Kochać dla wielu to czuć, odczuwać, odbierać zmysłami. Nie czuję to znaczy nie kocham. Ile z tego powodu poranionych ciał i dusz… Zanim Jezusowi zdjęto szaty On pierwszy to uczynił podczas Ostatniej Wieczerzy: „wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” J13, 5. Co czuł Jezus wiedząc, że za kilka godzin ci, których nazwie przyjaciółmi zdradzą Go i pozostawią samego…? Wyznaje im tym geście miłość i pokazuje jak cenne jest ich ciało i dusza i jak cenna jest miłość, która ocali ich w godzinie próby.  Nie doświadczenia zmysłowe ale miłość, która siebie czyni niewolnikiem kochania pomimo wszystko a nie dlatego, że jest mi w tej miłości przyjemnie.  

Stacja XI: Jezus zostaje przybity do krzyża 

Miłość ukrzyżowana

Co jest warta miłość bez krzyża? Nie ma wierności w miłości bez ukrzyżowania. Miłość, która porzuciła krzyż jest jedynie szukaniem swego, szukaniem siebie i szukaniem jedynie dla siebie. Miłość bez krzyża ucieknie wobec każdej przeciwności, przerazi się każdym kompromisem, nie zniesie kolejnego wybaczania i nie będzie odporna na ból jaki rodzi wzajemna miłość. Jezus godzi się na ukrzyżowanie, aby już nikt nie zwątpił w Jego miłość i w to, że warto kochać na serio a nie na niby i że dla miłości warto jest dać się ukrzyżować i że za miłość Ukrzyżowaną warto oddać wszystko.   

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Miłość umierająca z miłości

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” J15, 13-14. Popatrz na Tego, który wisi na krzyżu i wyznaje miłość oddając życie za ciebie, przyjacielu. I tylko wyłącznie dlatego ty także jesteś w stanie na taką miłość zdecydować się w życiu. Taka jest siła miłości, która umierała z miłości w Wielki Piątek. Siła stale ta sama. Posiadająca taką moc, aby twoje powołanie: małżeństwo, kapłaństwo, zakonność, samotność twoje dzisiaj było życiem dla miłości i umieraniem z miłości, aby inni poznali, że Bóg jest miłością i każdy z nas jest dziełem tej miłości…każdy bez wyjątku.

Stacja XIII: Jezus zostaje zdjęty z krzyża

Miłość, która na śmierć nie umiera

W ramionach Matki złożone zostaje ciało utkane przez miłość a zarazem zranione, uśmiercone okrutnie przez brak miłości. Jednak Maryja nie oddaje się celebracji nienawiści, lecz do końca z największą miłością podchodzi do zadanych świętemu ciału ran. Jakby wiedziała, że rany opatruje się miłością. Ona wie, że mogą jej  zabrać wszystko…nawet zabić ukochanego Syna lecz nikt nie może zabrać Jej zdolności kochania. W ten sposób pokonuje się zło, okrucieństwo, nienawiść…Tak się odnosi zwycięstwo nawet w obliczu największej klęski. Kiedy kochasz, zwyciężyłeś. „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” 1Kor 13,13.

Stacja XIV: Jezus zostaje złożony do grobu

Miłość, która uwalnia

Jezus złożony do grobu. Spędzi trzy dni w naszych grobach. Miłość zstępuje do szeolu, aby uwolnić tych, którzy Miłości powiedzieli NIE. Miłość nie zniewala ale przynosi upragnioną wolność. Jezus ze swymi śmiertelnymi ranami idzie po tych, których zabił głód miłości. Szuka tych, którzy miłość zdradzili lub zostali zdradzeni… którzy miłość pogrzebali. Jezus z przebitym sercem schodzi po tych, którzy nie nauczyli się kochać, którzy zamrozili swoje serca, aby już nikt ich nie zranił. Jezus przemierza cmentarze na których pogrzebano miłość w małżeństwie, w kapłaństwie, gdzie pogrzebano miłość ojców i matek, synów i córek, przyjaciół. Miłość, która nie dał się przezwyciężyć właśnie tam wypowiada swoje ostatnie słowo:

„…bo jak śmierć potężna jest miłość,
a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
żar jej to żar ognia,
płomień Pański.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki.
Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu,
pogardzą nim tylko.” Pnp 8, 6-7

Komentowanie jest wyłączone.