Triduum Paschalne

Wielki Czwartek.

Wszystko zaczyna się w Wieczerniku.

Życie też zaczynamy w Wieczerniku (chrzest) i jest to ostatni przystanek po naszej śmierci w dniu pogrzebu. Towarzyszy nam przez całe życie. Dlaczego Wieczernik…?Bo Wieczernik ocala, pomaga przeżyć kryzysy i się nie poddać…Bo podczas każdej Eucharystii Jezus umiera za mnie, walczy o moje życie. Powtarza niestrudzenie że warto i jak powiedział papież Franciszek, przekazuje nam „zwycięską miłość paschalną”…a nasze „śmierci” zamienia w zalążki nadziei. Dlaczego Wieczernik…?Bo tam rodzą się powołania: do małżeństwa, kapłaństwa, życia zakonnego, do różnego rodzaju służby. Bo istotą powołania jest MIŁOŚĆ. Jezus umył uczniom nogi i prosił, aby nie zaprzestano tego czynić. Każde powołanie to umywanie nóg. Tu zrodziło się moje i twoje powołanie…KOCHAJ konkretne twarze, bo tak odkrywa się wartość życia (Fratelli tutti).Dlaczego Wieczernik…?Bo tam odzyskuje się wiarę w ludzi. Tam poznaje się CZŁOWIEKA takim jakim jest. Tam dotyka się ludzkiej słabości a zarazem dostaje się sposób jak sobie z nią poradzić, jak ją udźwignąć…po prostu umywać sobie nawzajem nogi, brudne, obolałe, które włóczyły się po manowcach życia…Tego dnia co roku zadaję sobie pytanie: czy jest w moim życiu ktoś kto umyłby mi nogi…?A umyć komuś nogi to stanąć po jego stronie…To wyznać: będę pomimo wszystko…Czy jest w moim życiu ktoś…?…

WIELKI PIĄTEK

Dzień powrotów…

Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. (…) A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.

Iz 53

Jak dobrze, że mnie poniósł a właściwie poniósł moje nieprawości. Poniósł to za co nie chciałem wziąć odpowiedzialności a co w konsekwencji okazało się zbyt ciężkie. Pozwolił mi wrócić choć mam status przestępcy. Umożliwił mi powroty w najgorszych momentach życia, kiedy ciężar win, nietrafionych decyzji, ludzkich krzywd zadanych i otrzymanych zasłaniają wszelkie perspektywy, odbierają nadzieję i zamykają oczy na lepszą przyszłość.

Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom…

Hbr 4,15

Tego dnia pozwolił mi wrócić do swojego życia, poczuć się wartościowym, bo ktoś kto współczuje szczególnie w największej słabości ten prawdziwie kocha a MIŁOŚĆ nie zredukuje mnie nigdy do grzechu, lecz zobaczy we mnie rysy dziecka Bożego, podobieństwo do Ojca.

„Czyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie? Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał.”

J 18, 26-27

Tego dnia pozwolił mi wrócić wraz z Piotrem do prawdy o sobie, o tym kim naprawdę jestem bez okłamywania siebie i innych, ale przede wszystkim siebie. Tego dnia powracam do mojego prawdziwego JA, które mam kochać miłością Wielkiego Piątku, miłością bezwarunkową, wymagającą, ocalającą.

WIELKA SOBOTA

J. Viorst swoją książkę „To, co musimy utracić…” kończy tymi słowami:

Jeżeli zaś chodzi o nasze straty i korzyści, dostrzegliśmy chyba, jak często są one ze sobą nierozerwalnie złączone. Musimy zrezygnować z wielu rzeczy, by móc wzrastać. Albowiem nie możemy głęboko pokochać czegokolwiek, nie narażając się przy tym na cierpienie związane z utratą obiektu naszej miłości. I nie możemy stać się w pełni niezależnymi, odpowiedzialnymi, myślącymi i związanymi z innymi ludźmi, nie tracąc czegoś, nie zostawiając czegoś za sobą i nie rezygnując świadomie z wielu rzeczy.

Myślę dzisiaj o moich stratach…
O stratach minionego roku…
O tym co straciłem…
O tych, których straciłem…
O tym czego boję się stracić….
O stratach, które pozwoliły dorosnąć…
O stratach, które bolą do dzisiaj…
O stratach, z którymi trudno się pogodzić…
Myślę dzisiaj o umieraniu….
O umieraniu dla miłości…
O umieraniu z miłości….
O umieraniu za miłość…
O umieraniu z tęsknoty za miłością…

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”

Łk 9, 24-25

Doświadczyć Paschy …przejścia… to odnaleźć ŚWIATŁO w największych ciemnościach. A właściwie to pozwolić, aby ŚWIATŁO odnalazło mnie w moich życiowych mrokach…Przeżywam moją osobistą Paschę, kiedy w moim życiu pojawia się Mojżesz, który przynosi nadzieję wyjścia z Egiptu, który mnie uwięził…

Przeżywam moją osobistą Paschę kiedy sam staję się dla innych Mojżeszem, zwiastunem obietnicy Ziemi Obiecanej…Przeżywam moją osobistą Paschę kiedy wyruszam każdego dnia w drogę ku Ziemi Obiecanej i walczę, aby nie zawrócić i nie zrezygnować…

«Nie bójcie się. Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. A idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: „Podąża przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział”».

Papież Franciszek w dzisiejszej homilii podczas Wigilii Paschalnej:

Przyjmijmy i my to zaproszenie, zaproszenie Wielkanocy: idźmy do Galilei, gdzie Zmartwychwstały Pan idzie przed nami. Ale co to znaczy „udać się do Galilei”?
Pójść do Galilei oznacza przede wszystkim zacząć od nowa. Dla uczniów jest to powrót do miejsca, w którym Pan po raz pierwszy ich odszukał i wezwał, by poszli za Nim. Jest to miejsce pierwszego spotkania i pierwszej miłości. Od tamtej chwili, porzuciwszy sieci, poszli za Jezusem, słuchając Jego nauczania i będąc świadkami cudów, których dokonywał. A jednak, choć zawsze byli przy Nim, nie rozumieli Go do końca, często źle rozumieli Jego słowa i w obliczu krzyża uciekli, zostawiając Go samego. Pomimo tej porażki Zmartwychwstały Pan jawi się jako Ten, który po raz kolejny idzie przed nimi do Galilei; idzie przed nimi, to znaczy staje przed nimi. Wzywa ich i powołuje, aby szli za Nim, niestrudzenie. Zmartwychwstały mówi do nich: „Wyruszmy na nowo skąd zaczęliśmy. Zacznijmy jeszcze raz. Chcę was znowu mieć przy sobie, pomimo wszelkich niepowodzeń”. W tej Galilei uczymy się zdumienia nieskończoną miłością Pana, który na drogach naszych porażek wytycza nowe ścieżki.
To jest pierwsza wielkanocna proklamacja, którą chciałbym wam przekazać: zawsze można zaczynać od nowa, ponieważ istnieje nowe życie, które Bóg jest w stanie w nas odnowić niezależnie od wszystkich naszych niepowodzeń. Także z ruin naszych serc Bóg może zbudować dzieło sztuki, nawet ze zrujnowanych fragmentów naszego człowieczeństwa Bóg przygotowuje nową historię. On zawsze idzie przed nami: w krzyżu cierpienia, spustoszenia i śmierci, ale także w chwale życia, które powstaje z martwych, historii, która się zmienia, nadziei, która się odradza. I w tych mrocznych miesiącach pandemii słyszymy Zmartwychwstałego Pana, który zaprasza nas, abyśmy zaczęli od nowa, abyśmy nigdy nie tracili nadziei.

Komentowanie jest wyłączone.