„Łazarz, przyjaciel nasz zasnął, lecz idę go obudzić”

To jedno ze zdań, które pojawia się w dzisiejszej Liturgii Słowa. Kilka dni temu samotny człowiek w bieli, papież Franciszek, w swojej medytacji budząc Jezusa odkrywał, że tak naprawdę to każdy z nas potrzebuje przebudzenia: „Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym.” Wielu bohaterów Biblia opisuje podczas snu. Najczęściej są to momenty, w których nie są w stanie udźwignąć tematu, które akurat przynosi im życie. To nierzadko czas wewnętrznego zmagania. Jezus tym razem udaje się do Betanii, do domu, który tak kochał, aby obudzić przyjaciela Łazarza, aby obudzić Marię i Martę, aby obudzić świadków tego wydarzenia…no i wreszcie chce obudzić, a może raczej PRZEBUDZIĆ każdego z nas. Czym to Jezusowe przebudzenie jest…? Ma ono niewątpliwie charakter PASCHALNY:

• nadaje ono WARTOŚĆ rzeczom, sytuacjom, wydarzeniom, chwilom. Wszystko ma wartość i nic nie tracimy pod warunkiem, że zechcemy odczytać je w odpowiednim kluczu, nie w kluczu apokaliptyczno-katastrofalnym, ale w kluczu paschalnym. Wszystko może posłużyć mojemu przebudzeniu, mojej odnowie, mojemu powrotowi do ŻYCIA. Nie chodzi o to, aby tylko trudne doświadczenia brać od lupę i stawiać sobie życiowe pytania, lecz by być uważnym na wszystko w co utkana jest nasza codzienność, często określana jako „szara”.

• jest WOŁANIEM O ŻYCIE, jest przesłaniem życia. Jezus staje przed grobem Łazarza i jednocześnie podejmuje dialog z Marią i Martą prowokując je do refleksji czy ich wiara jest wiarą w życie, wiarą życiodajną czy jest wiarą, która budzi do życia nie tylko tego po śmierci, ale także tego życia tu i teraz. A potem następuje wzruszająca rozmowa Jezusa z Ojcem…Ile w niej czułości, miłości, bliskości, żadnego lęku…Z tej rozmowy z Ojcem rodzi się wołanie „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”…Wiara i modlitwa, z której rodzi się wołanie o życie, rodzi się siła, która przywraca życie na cmentarzach naszych egzystencji…to chce w nas tak jak w Marcie i Marii obudzić Jezus.

• jest ODDAWANIEM ŻYCIA za kogoś, dla kogoś…Jezus powraca do Betanii, choć ostrzegają Go przed niebezpieczeństwem. On ryzykuje dla przyjaciół, których kochał, u których lubił przebywać. Także Łazarzowi wskrzeszenie przysporzy wrogów. Zawsze bowiem będą życiowi malkontenci, obrońcy własnego ego, kolekcjonerzy masek, wielbiciele świętego spokoju za wszelką cenę, wewnętrznie jednak zniewoleni i stale rozgoryczeni. Dla kogo ja jestem gotów zaryzykować, oddawać życie, wyjść poza bufory bezpieczeństwa, aby odnaleźć życie dla siebie i innych…? Jak często nie podejmujemy drogi zmiany, bo paraliżuje nas lęk…?

„Idę obudzić mojego przyjaciela” – w tym naszym „grobowcu” w którym mieszkamy na Pawlickiego 1 w Krakowie, w Centrum Resurrectionis to przesłanie z Ewangelii dzisiejszej brzmi szczególnie mocno! „Idę cię obudzić przyjacielu…”

Na koniec myśl ks. K. Wonsa z jego książki o przyjaciołach Jezusa z Betanii: „Wskrzeszenie Łazarza w Ewangelii Jana jest zapowiedzią zmartwychwstania Jezusa…i naszego w Nim. Od dnia, w którym Jezus wyszedł z grobu, rozpoczął się dla nas czas paschalny. Od tej pory wszystko jest paschalne: powołanie, życie, nasze oczy, uszy, serce, uczucia, relacje, przyjaźń – są paschalne. Codzienne budzenie się, otwieranie oczu, wstawanie jest paschalne. Odkąd On zmartwychwstał, nasz świat ma ostateczne tylko jeden horyzont: horyzont poranka wielkanocnego. Codziennie przechodzimy ze śmierci do życia. Codziennie możemy umawiać się z Jezusem i przyjaciółmi na śniadanie wielkanocne, na ucztę, jak Łazarz w Betanii.”

Czy rozpoznam w sobie Łazarza? Czy pozwolę się w końcu paschalnie obudzić, by każdego dnia umawiać się z Jezusem i przyjaciółmi na śniadanie wielkanocne?

Komentowanie jest wyłączone.