24 godziny dla Pana

Jak co roku w piątek przed IV niedzielą Wielkiego Postu odpowiadając na zaproszenie papieża Franciszka także i tym razem podejmujemy w naszym domu inicjatywę 24 GODZINY DLA PANA. Jest to szczególny czas, w którym mamy spotkać się z miłosierdziem Pana. Biblijna ikona o miłosiernym ojcu i jego synach także w tym roku nabiera szczególnego znaczenia. Dlaczego? Ze względu na motyw domu. Przeżywamy te godziny z Panem w czasie epidemii, która większość z nas uziemiła w naszych domach. Dla wielu z nas te domy były miejscem w których zatrzymywaliśmy się na chwilę, czasami jak w hotelu…Przekonując wszystkich jak bardzo zabiegani i zapracowani jesteśmy… Nieraz po prostu wielu z nas z tego swojego domu uciekało, czasami nie zdając sobie sprawy, że uciekaliśmy przed sobą, przed tym wewnętrznym domem nierzadko naznaczonym konfliktami, kryzysami, lękami… I życie zmusiło nas do zatrzymania się w domu, zmuszając nas do powrotu także w siebie. Dwaj synowie z przypowieści mają dom. Każdy z nich na inny sposób oddalił się od tego domu i każdy z nich niejako przymuszony okolicznościami życia przeżywa swój powrót do domu. I nikt nie ma wątpliwości, że jest to przede wszystkim ich duchowa, emocjonalna podróż i powrót do ich wewnętrznego domu, do tego co najbardziej ukryte, nieraz świadomie bądź nie po prostu porzucone, zaniedbane, nieakceptowane… Obaj mają problem z prawdą o sobie i otaczającym ich świecie. Starszy z braci za wszelką cenę próbuje przekonać ojca i wszystkich domowników, że z nim wszystko dobrze. Zewnętrznie funkcjonuje bez zarzutu ale jego wnętrze powoli zamienia się we wrzący kocioł pełen frustracji i pretensji do świata, jak później okazuje się nieuzasadnionych. Młodszy rusza w świat szukając czegoś czego jak mniemał nie miał w domu. Może sam nie wiedział czego szuka i w myśl „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma” wyruszył w poszukiwaniu „tego czegoś” tracąc przy okazji wszystko, schodząc na samo dno ludzkiego egzystowania. Przyciśnięci do muru muszą wreszcie zmierzyć się najpierw ze sobą… jeden nie wytrzymuje i wybucha a drugi dopiero w towarzystwie świń zaczyna rozumieć co stracił… No i zaczyna się ich powrót. Na szczęście na drodze obu staje kochający ojciec z otwartymi ramionami, jego gesty, słowa, przytulenie, jego wierna i niewzruszona miłość… Wszystko to pozwala obu synom udźwignąć trudne tematy w nich samych, powrócić do porzuconych domów, zaakceptować nawet te najbrzydsze rejony ich życia, duszy i uwierzyć w siłę, skuteczność miłosierdzia… I jeszcze jedno… Choć tego nie przeczytamy w Ewangelii Łukasza to można się domyślać, że ci bracia w końcu musieli się spotkać i popatrzeć sobie w oczy… Dobrze, że zanim to się stało przeżyli spotkanie z miłosiernym ojcem… Wielu z nas przeżyje tegoroczną inicjatywę 24 GODZINY DLA PANA w swoich domach… Może właśnie o to chodzi… aby w tych codziennych domach zobaczyć swoje odejścia, przeżyć swoje powroty, udźwignąć trudne tematy, w nich spotkać miłosiernego Ojca i dopisać dalszą historię spotkania braci ale już we własnym domu… To jest dopiero wyzwanie…

Komentowanie jest wyłączone.